Jeśli dziś otworzysz TikToka, LinkedIna albo praktycznie jakikolwiek newsletter technologiczny, zobaczysz jedno i to samo: przykłady innowacyjnych narzędzi, które potrafią stworzyć animację w kilka sekund, automatycznie wygenerować postaci, oczyścić tło, wygładzić ruch i generalnie robić małe cuda. Tymczasem gdzieś w studiu animator wciąż ręcznie szkicuje twarz bohatera, szuka odpowiedniego gestu i poprawia kwestię dialogową, bo coś po prostu „nie gra”.
I właśnie wtedy pojawia się pytanie, które w branży pada coraz częściej:
Czy animacje tworzone z wykorzystaniem generatywnej AI zastąpią ludzi, czy po prostu staną się kolejnym narzędziem w arsenale animatora?
Dokładnie tak…
To wcale nie jest nowe pytanie. Wraca za każdym razem, gdy technologia przyspiesza szybciej, niż branża jest na to gotowa. Pojawiło się, gdy Disney wprowadził rotoskopię. Gdy powstawały pierwsze animacje komputerowe. Gdy motion capture zaczął coraz bardziej przypominać ruch prawdziwego aktora, a nie gumowej kukiełki.
Za każdym razem ktoś mówił: „To koniec tradycyjnej, rysowanej animacji.” A za każdym razem okazywało się, że to wcale nie koniec. To był tylko początek kolejnego rozdziału.
Od ołówka do algorytmu
Animacja zawsze była połączeniem dwóch rzeczy: techniki i wizji.
Ten materiał pochodzi z krótkometrażowego filmu z 1938 roku zatytułowanego „How Walt Disney Cartoons Are Made”.
Kiedyś były to po prostu ołówki, papier, biurkowa lampka i nieskończona liczba rysunków pośrednich. Animatorzy spędzali całe dni na dopracowywaniu detali, które widz wychwytywał jedynie podświadomie, a bez których scena traciła rytm, energię i naturalny flow. Potem pojawiły się tablety graficzne, programy do rysunku cyfrowego, storyboardy tworzone w oprogramowaniu zamiast na kartonie, animacja 3D, a później narzędzia oparte na uczeniu maszynowym i modelach generatywnych.

Za każdym razem proces tworzenia animacji się zmieniał i – co zabawne – za każdym razem branża była podzielona. Jedni twierdzili, że tym razem to już naprawdę, definitywnie koniec rzemiosła i od teraz liczyć się będzie wyłącznie technologia. Inni spokojnie odpowiadali, że przecież zawsze korzystaliśmy z narzędzi – a ołówek też jest technologią. My od zawsze (i nadal) jesteśmy w tej drugiej grupie, bo naszym zdaniem prawda zwykle leży gdzieś pośrodku. Dziś widzimy podobny podział, gdy rozmawiamy o tym, jak animacje w generatywnej AI powinny uzupełniać, a nie zastępować ludzką kreatywność.
W jednym z wywiadów Tomm Moore (współtwórca „The Secret of Kells”) powiedział zdanie, które idealnie pasuje do dzisiejszej dyskusji:
„Technologia pomaga nam rysować szybciej, ale nigdy nie nauczy nas, dlaczego rysujemy tak, a nie inaczej.”
I w tym prawdopodobnie tkwi sedno. Możesz stworzyć realistyczny ruch, idealnie dopasować kąty padania światła i wygładzić każdy kontur postaci. Ale jeśli pod spodem nie ma intencji, animacja staje się jak pięknie narysowana mapa miasta, w którym nikt tak naprawdę nie żyje.
Nowe narzędzia to nie nowi wrogowie
Jeśli spojrzymy na historię animacji dalej niż tylko dekadę wstecz, wyłania się wyraźny wzór. Każde pokolenie twórców miało swoją własną technologiczną obawę. Na przykład:
– Rotoscoping miał podobno zabić rysowanie klatka po klatce.
– CGI miało sprawić, że tradycyjny rysunek stanie się zbędny.
– Motion capture miał rzekomo zastąpić animatorów postaci.
– Automatic tweening miał wypchnąć z branży specjalistów od timingu i ruchu.
A jednak nic z tego się nie wydarzyło. Nie było katastrofy ani „wielkiego wymierania”. Wszystkie te technologie z czasem stały się po prostu kolejnymi elementami rzemiosła. I dziś nikogo nie dziwi już, że animacja może zacząć się od szkicu, przejść przez motion capture i skończyć jako cieniowane 2D w estetyce anime albo minimalistyczna animacja webowa. W podobny sposób spodziewamy się, że animacje w generatywnej AI staną się po prostu kolejnym elastycznym etapem w tym kreatywnym pipeline, a nie radykalnym zerwaniem z tym, co było wcześniej.
Dziś generatywna AI pojawia się jako jeszcze jedno narzędzie w zestawie. Podsuwa projekty postaci, generuje alternatywne style wizualne i pozwala testować pomysły, zanim wejdą w pełną produkcję. Można powiedzieć, że AI przejmuje te elementy pracy, których animatorzy po prostu nie chcą powtarzać po raz setny 😆.
Wciąż jednak pozostaje obszar, którego algorytmy nie dotykają: nie wiedzą, dlaczego animacja działa.
Potrafią sprawić, że ruch będzie realistyczny. Umieją stworzyć styl. Potrafią odwzorować sztywność zbroi, miękkość futra czy ciężkość kroku klauna idącego przez deszczową ulicę. Ale nie czują, co sprawia, że widz się uśmiecha, milknie, wzrusza albo wraca myślami do jednej sceny tydzień później. Na razie (i prawdopodobnie jeszcze długo) AI potrafi przetwarzać dane, ale nie ma intuicji twórczej, doświadczeń życiowych ani emocjonalnego filtra.
Chcesz poszerzyć perspektywę? Zobacz: Czym jest animacja 2D? Twoje wprowadzenie do podstaw.
Co generatywna AI robi naprawdę świetnie?
Zacznijmy od plusów, bo jest ich naprawdę sporo. Ignorowanie ich tylko dlatego, że brzmią zbyt technicznie, byłoby nie fair wobec tego, co współczesne algorytmy już potrafią.
Generatywna AI świetnie radzi sobie z tymi elementami procesu, które w animacji od lat były konieczne, ale nigdy szczególnie przyjemne. Potrafi skrócić czas produkcji, zwłaszcza na etapie testów i pracy koncepcyjnej. Może zaproponować projekt postaci, wygenerować kilka wariantów stylistycznych tła, poprawić płynność ruchu, a nawet zaproponować realistyczne mimiki twarzy – zanim twórca zdąży dopić kawę.
Doskonale wiemy, że jeśli nigdy nie pracowałeś bezpośrednio przy animacji, trudno poczuć, co to tak naprawdę znaczy. Ale uwierz nam: animatorzy dokładnie wiedzą, które części procesu wysysają z nich całą kreatywną energię – ustawianie kąta dłoni co do milimetra, nieskończone dopasowywanie kształtów ust do dialogu czy retuszowanie detali, które na ekranie pojawią się może na sekundę.
Co więc w takich momentach robi animacja wspierana AI? Lubimy żartować, że zachowuje się jak młody (ale bystry i bardzo posłuszny!) stażysta, który zna wszystkie skróty klawiaturowe, nie narzeka i nigdy nie pyta, czy to już czas iść do domu. Może zająć się częścią pracy automatycznie, dać sensowny punkt wyjścia dla reszty zespołu i po prostu przyspieszyć cały proces. Nie podejmuje decyzji artystycznych, ale zdejmuje z twórcy ciężar mechanicznych zadań.

Największą wartością AI jest to, że oddaje animatorom czas. Czas, którego zawsze brakowało na eksperymenty, testowanie stylu i szukanie tonu opowieści, zamiast w nieskończoność dopieszczać detal techniczny. Przejmując powtarzalne zadania, animacje w generatywnej AI mogą działać jak szybkie prototypy, które uwalniają artystów do pracy nad niuansami, narracją i emocjonalną siłą historii.
Narzędzia generatywne odsuwają na bok te elementy pracy, które nie wymagają talentu, a jedynie cierpliwości.
I to jest złota myśl, którą warto zapamiętać.
Czego technologie AI wciąż jeszcze nie widzą?
I tu zaczyna się druga część historii. AI potrafi stworzyć realistyczny ruch postaci. Potrafi wygenerować tła o absurdalnie wysokiej jakości. Może wyprodukować styl inspirowany praktycznie czymkolwiek. Ale…
Czy AI rozumie, dlaczego „Shrek” nie wygląda jak „The Lion King”? Albo dlaczego postać potrafi „mówić oczami”, nawet jeśli jej twarz składa się tylko z trzech prostych kształtów? Tego nie da się policzyć wzorem. To wynika z wrażliwości, kultury, doświadczenia, obserwacji i poczucia humoru – wszystkiego, co żyje w głowie projektanta, animatora, reżysera.

Jak widać, algorytmy potrafią przetwarzać estetykę, ale nie czują intencji emocjonalnej.
I właśnie dlatego najlepsze animacje wciąż mają drobne niedoskonałości. Lekko nierówną linię. Gest, który jest odrobinę przesadzony. Timing, który nie jest matematycznie idealny. To nie błąd ani brak dopracowania. To po prostu podpis twórcy.
2025 – rok, w którym branża animacji otwarcie debatowała i protestowała przeciwko AI
W czerwcu 2025 roku, podczas festiwalu w Annecy, temat generatywnej AI wyszedł z poziomu teoretycznych dyskusji i zamienił się w realny konflikt. Międzynarodowe związki animatorów, aktorów głosowych, scenarzystów i storyboardzistów ogłosiły protest. Nie przeciwko samej technologii, lecz temu, jak szybko zaczęto ją wdrażać bez jasnych standardów etycznych i bez refleksji nad konsekwencjami dla rynku pracy. Dla wielu protestujących kluczowe było to, by wykorzystanie animacji w generatywnej AI było transparentne, uczciwie wynagradzane i oparte na szacunku dla ludzkiego autorstwa.

Transparentność nie dotyczyła więc tylko tego, że algorytmy są używane, ale także tego, kto na tym korzysta, a kto ponosi koszty. Hasła, które zwykle widuje się na demonstracjach politycznych, tym razem pojawiły się na branżowym wydarzeniu, które dotąd było przede wszystkim świętem animacji, a nie polem bitwy o to, kto będzie opowiadał historie przyszłości: ludzie czy algorytmy?
Co ciekawe (i naszym zdaniem trochę zabawne), dokładnie w tym samym czasie, zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej, firmy technologiczne prowadziły swoje prezentacje. Tam AI przedstawiano jako coś, co może uwolnić twórców od powtarzalnej pracy produkcyjnej i skrócić miesiące wysiłku do zaledwie kilku dni. Słowo „rewolucja” padało bez przerwy. Słowo „zastąpienie” nie pojawiało się wprost, ale wyraźnie wisiało w powietrzu. Zderzenie tych dwóch narracji nigdy wcześniej nie było tak wyraźne: jedni ostrzegali przed zagrożeniem dla kreatywnych zawodów, drudzy opowiadali o przyszłości, która już się dzieje. W istocie obie strony spierały się o to, czy animacje w generatywnej AI staną się narzędziem wzmocnienia twórców, czy instrumentem ich wypierania z rynku.
Produkcja animacji z wykorzystaniem sztucznej inteligencji – jak to wygląda w praktyce?
Workflow z AI w animacji nie różni się aż tak bardzo od klasycznego procesu produkcyjnego, jak mogłoby się wydawać. Nadal zaczyna się od pomysłu, zarysu historii i zdefiniowanego stylu wizualnego. Różnica polega na tym, że dziś w wybranych momentach animator może poprosić narzędzia AI o wygenerowanie kilku wariantów tła czy stylu postaci, zanim cokolwiek trafi do storyboardu. Na etapie właściwej produkcji AI pełni rolę wsparcia technicznego (pamiętasz analogię ze stażystą?). Sprawdza proporcje, automatyzuje drobne poprawki ruchu, wygładza klatki i przyspiesza reakcje postaci. Ale to wciąż (i konsekwentnie) animator nadaje ton i decyduje, co jest ostateczne, a co jest jedynie sugestią algorytmu.
W praktyce wygląda to tak: AI dostarcza szybkie próbki, wizualne odpowiedzi i alternatywy (czasem zaskakująco trafione, czasem kompletnie „obok”), a animator wybiera to, co współgra z zamierzoną wizją i emocjonalnym tonem sceny. Ostateczny efekt powstaje na styku intuicji i algorytmu. Maszyna proponuje; człowiek wybiera i dopracowuje detale, które budują osobowość postaci, rytm ruchu i ogólną jakość opowieści.
A co z kwestiami prawnymi i etycznymi?
To część rozmowy, której po prostu nie da się pominąć.
Jednym z największych problemów jest to, na czym trenowane są modele generatywne. Nie jest tajemnicą, że większość z nich korzysta z istniejących już stylów, prac czy filmów. I niestety prawda jest taka, że dzieje się to często bez jasnej zgody oryginalnych twórców. Nic dziwnego, że rodzi to pytania o własność intelektualną, autorstwo i granice inspiracji. Kiedy wynik pracy algorytmu jest naprawdę nowy, a kiedy jest kopią lub zapożyczeniem? Nikt nie ma jeszcze jednoznacznej odpowiedzi…
Drugim obszarem jest kwestia sprawiedliwości w procesie twórczym. Jeśli AI generuje część animacji, kogo należy wymienić w napisach końcowych? Wszystkich twórców? Czy tylko tych, którzy podejmowali decyzje artystyczne? Dyskusje na ten temat dopiero się zaczynają. Studia, szkoły animacji i prawnicy próbują obecnie wypracować wytyczne, które oddzielą ludzką kreatywność od zautomatyzowanego przetwarzania. Ma to ogromne znaczenie, bo animacja – nawet wspierana przez AI – powinna wciąż mieć twarz kogoś, kto wie, co chce powiedzieć.
Jak będzie wyglądał proces animacji jutra – czas na współtworzenie?
Patrząc na to, jak rozwijają się narzędzia, można rozsądnie założyć, że przyszłość animacji nie będzie ani w pełni cyfrowa, ani całkowicie ręcznie rysowana. Bardziej prawdopodobny jest model współpracy, w którym twórcy i maszyny pracują razem. Jak? AI podpowiada, animuje i optymalizuje, a człowiek nadaje sens, kierunek i emocje. Studia mogą pracować szybciej i taniej, zyskując jednocześnie większą swobodę artystyczną.

Możliwe też, że pojawią się zupełnie nowe role – na przykład „operator animacji AI”, czyli ktoś sytuujący się gdzieś pomiędzy animatorem, reżyserem a projektantem systemów generatywnych. Zamiast spierać się o to, kto wnosi więcej, branża prawdopodobnie przesunie się w stronę modelu, w którym liczy się przede wszystkim efekt: animacja, która porusza ludzi i opowiada historię. A do tego wciąż potrzebny jest człowiek. Przynajmniej na razie.
Przeczytaj także: Czy animacje whiteboard wciąż mają sens w erze AI?
Na koniec – kilka słów od Explain Visually
Ten artykuł został napisany po to, by pokazać zmiany zachodzące w branży animacji. Ale powstał również dlatego, że od lat pracujemy dokładnie na styku dwóch światów – technologii i sztuki. W Explain Visually tworzymy animacje 2D, filmy whiteboard i wizualne opowieści dla firm, które chcą w prosty, angażujący sposób wyjaśniać złożone idee, bez utraty sensu i charakteru.
Korzystamy z nowych narzędzi (w tym oczywiście z AI), ale nie po to, by zastąpić naszych twórców. Wykorzystujemy je, aby dać zespołowi więcej czasu na to, co naprawdę ważne: styl, storytelling, intencję i emocje. Algorytmy wspierają proces, ale to ludzie decydują, jak wygląda i jak brzmi ostateczna opowieść.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda to w praktyce, możesz zajrzeć do naszego portfolio albo obejrzeć nasze animacje na YouTube. To najprostszy sposób, by zrozumieć, co mamy na myśli, gdy mówimy, że animacja to sposób myślenia, tłumaczenia i opowiadania historii.
A może masz już pomysł, temat albo brief? Z przyjemnością usiądziemy z Tobą do rozmowy.
𝐄𝐱𝐩𝐥𝐚𝐢𝐧 𝐕𝐢𝐬𝐮𝐚𝐥𝐥𝐲 – 𝐬𝐭𝐮𝐝𝐢𝐨 𝐚𝐧𝐢𝐦𝐚𝐜𝐣𝐢 𝐁𝟐𝐁:
• Tworzymy animacje whiteboard dla biznesu
• Produkujemy korporacyjne filmy explainer
• Projektujemy visual storytelling dla firm
Najczęściej zadawane pytania
Czym są animacje w wynikach generatywnej AI i dlaczego stają się tak widoczne w branży animacji?
W jaki sposób generatywna AI wspiera proces animacji?
Generatywna AI może pomagać w tworzeniu teł, riggowaniu postaci czy poprawianiu danych z motion capture. Otwiera także nowe możliwości twórcze, zwłaszcza na etapie wczesnych koncepcji. Proces animacji nadal wymaga jednak animatorów, którzy nadają ton, emocje i sens. Mówiąc prościej: generatywna AI zwiększa efektywność, ale nie zastępuje artyzmu.
Czy narzędzia oparte na AI mogą całkowicie zastąpić tradycyjną animację?
Nie. Narzędzia oparte na AI nie mogą zastąpić tradycyjnej animacji ani klasycznych umiejętności animatorów. Mogą automatyzować timing, mimikę czy klatki pośrednie, ale nie są w stanie odtworzyć ludzkiej kreatywności ani artystycznej integralności. To techniki tradycyjne wciąż definiują animację postaci, tempo i emocjonalną głębię.
Jaką rolę odgrywają narzędzia AI w animacji postaci i tworzeniu realistycznych bohaterów?
Narzędzia AI mogą generować animacje, dopracowywać realistyczne ruchy postaci czy wspierać rozwój stylu artystycznego. Szczególnie przydatne są w automatyzowaniu powtarzalnych zadań, jak synchronizacja ruchu ust czy czyszczenie danych z motion capture. Unikalny styl, humor i ekspresję bohaterów nadal tworzą artyści. AI wspiera proces, ale go nie prowadzi.
Jak generatywna AI zmienia harmonogram produkcji animacji?
Generatywna AI może skrócić czas produkcji poprzez automatyzację tworzenia teł, riggowania i prac przedprodukcyjnych. Dzięki temu studia i twórcy niezależni mogą poświęcić więcej czasu na kierunek artystyczny i historię. Tworzenie animacji wysokiej jakości wciąż wymaga przeglądów, poprawek i decyzji emocjonalnych. AI przyspiesza produkcję, ale nie zastępuje ludzkiego osądu.
Czy treści generowane przez AI zagrażają przyszłości animatorów?
Niektórzy obawiają się, że AI zastąpi animatorów, zwłaszcza gdy animacja tworzona przez AI staje się coraz bardziej zaawansowana. Jednak obecny krajobraz pokazuje, że animacja wspomagana AI bardziej wzmacnia pracę animatorów, niż ich eliminuje. Narzędzia AI wymagają ludzkiego kierunku, narracji i kreatywnego wkładu. Sztuka animacji wciąż zależy od ludzi, którzy rozumieją znaczenie i opowieść.
Co era AI oznacza dla oprogramowania i narzędzi animacyjnych?
Oprogramowanie animacyjne rozwija się, integrując uczenie maszynowe i technologie AI automatyzujące elementy workflow. Obejmuje to realistyczne animacje, ulepszanie motion capture czy generowanie teł. Celem jest poszerzenie możliwości twórczych, a nie eliminacja tradycyjnych praktyk. Eksperci spodziewają się przyszłości hybrydowej, a nie całkowitej zamiany.
Jakich umiejętności będą potrzebować animatorzy w pracy z generatywną AI?
Animatorzy nadal muszą znać zasady animacji, projektowania postaci, timingu i procesu twórczego. Dochodzi do tego „AI literacy” — umiejętność odpowiedzialnego, kreatywnego i etycznego korzystania z narzędzi AI. Coraz ważniejsza staje się również znajomość własności intelektualnej i danych treningowych. Kluczowe będzie połączenie umiejętności artystycznych i technicznych.
Czy AI pomaga szybciej tworzyć zachwycające wizualnie animacje?
AI może pomóc w tworzeniu wysokiej jakości animacji poprzez automatyzację riggowania i porządkowania danych z motion capture. Wspiera także tworzenie teł i przyspiesza eksplorację stylów artystycznych. Jednak znaczące animacje nadal opierają się na emocjach i decyzjach narracyjnych. AI zwiększa tempo, ale nie tworzy intencji stojącej za sceną.
Do jakiego wniosku prowadzi generatywna AI, jeśli chodzi o przyszłość tworzenia animacji?
Generatywna AI wskazuje na hybrydowe podejście do produkcji animacji. Algorytmy i narzędzia AI zajmą się skalą i efektywnością, a animatorzy nadadzą sens, ton i emocjonalny wyraz. Przyszłość to współpraca, nie zastąpienie. Eksplorowanie generatywnej AI staje się naturalnym kierunkiem rozwoju branży animacji.
